30 kwietnia 2010

Skurczył mi się czas..

I gdzieś umyka, jak szalony.
A miałam o tyyylu rzeczach napisać :) I o pomocy Alicji przy królikach, i o malarstwie moim podwórkowym. Ach, i o broni mało palnej i bandzie wariatów, których spotkałam niedawno w nyskiej zonie i którzy urzekli mnie bardzo. No i się odwleka to moje napisanie w nieskończoność. Bo ciągle coś wyskakuje. Na przykład psie szkolenie (ach, obedience ćwiczymy!). Na przykład rejs.
Zawiało mocniej, zapachniało wiatrem i.. płynę! uh uh ! Doczekać się nie mogę! Skromny rejsik, tygodniowy na Kopenhagę, Ystad.. A cieszę się jak głupia :)
Tymczasem pochwalę się filmem z zeszłego roku - rejsu który nieco przeklinałam, którego strasznie się bałam i po którym ponownie stwierdziłam że nigdy więcej się tak psioczyć nie chcę i nigdzie nie płynę więcej:) (ewentualnie motorówką po północnych wybrzeżach afryki :P).
Był to rejs dość trudny, pieruńsko długi (40 albo 42 dni, nie pamiętam już) i.. bez rewelacji :) Szpicbergen wraz z jego stolicą okazał się dość szarym miejscem (miasteczko robotnicze) a dupy nam wymarzły znacząco (ach jak dobrze było wleźć pod 2 lub i 3 śpiwory po zejściu z wachty..). Natomiast bardzo ciekawa okazała się Islandia (ja tam wrócę !) więc przykro mi bardzo że mieliśmy tak mało czasu - jedną dobę. Wyspy owcze także piękne.. A Norwegię to kocham od dawna :)
Film ma 19 minut i warto obejrzeć do samego koniuszka ;)


Arctic challenge from fordewind on Vimeo.


Dostaliśmy za to wyróżnienie honorowe 'Rejs roku 2009', Nagrodę Grotmaszta Bractwa Kapehornowców (!) i po Conrad'zie (nagroda ludzi morza ;) ). Znaczy oczywiście dostał to Michał (ale Conradowe dyplomy mamy wszyscy), tylko że.. nie dałby rady bez nas (to jego słowa żeby nie było:) ).
I w zasadzie jestem nieco dumna..
(do tego teraz można moje nazwisko znaleźć w archiwach portu stolicy Szpicbergenu ;) )

1 komentarz:

 
Copyright 2009 ..nannala... Powered by Blogger Blogger Templates create by Deluxe Templates. WP by Masterplan