9 grudnia 2011

Amerykańce piją


Ta, mamy piątkowy wieczór a ja siedzę w barze. Moim mniej lub bardziej ulubionym miejscem spotkań w Larchmont. Harrys Burritos to restauracja meksykańska, z bardzo dobrymi happy hours na barze. Mrożona margharita za 3,5, piwo 2,75. Da się pić.. yy.. żyć. Do tego przesympatyczna ekipa, przystojni chłopcy i ładne dziewczęta. Poznałam tu już masę ludzi (ba, doszliśmy do etapu kiedy mieszkańców Larchmont kojarzę z twarzy, także ten..) Pierwszy raz urzekł nas jeden z barmanów, potem reszta nie pozostała gorsza. Tyle tylko że jeden okazał się lekko niezrównoważonym emocjonalnie, drugi żonaty, trzeci ma babę od dawna, czwarty za młody.. Ciężkie jest życie.
W każdym razie, jeśli chcesz spożywać alkohol przygotowanym być musisz na przedstawienie dowodu osobistego. Zawsze i wszędzie praktycznie. Może i męczące, ale w sumie.. W tym kontekście śmieszą mnie natomiast niemieckie dziewczątka, które w domciu chleją legalnie od kilku lat, a tu nagle dziwią się że nie mogą iść drinka. Ehh.. Nie polecam być niemką.  Natomiast zdecydowanie polecam bycie dziewczynką. Trzymając się tego można tu balować i balować, nie wydając ani centa. Fajnie, nie? I żeby się tu ktoś nie oburzył, jak raz i drugi próbowałam zapłacić to omalże się kolega ten czy tamten śmiertelnie nie obraził! Tłumaczę sobie że w ten sposób jestem w stanie odłożyć na planowaną po zakończeniu pobytu wielką podróż międzystanową. Argument jest, no nie?  

Upijają się tak samo jak wszędzie, choć nadal trochę wrażenia robi na nich wypicie kieliszka wódki (a już bez zapijania, to w ogóle obłęd!). Natomiast, jednej rzeczy nie zrozumiem. Oni piją.. CIEPŁĄ WÓDKĘ! Ja wszystko zniosę, ale tego jednego nie. Dziwadła. Swoją drogą nie dziwię się że w takim razie nie mogą wypić jej w szocie ;) 
bueheuheuhheuheuhuhe!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
Copyright 2009 ..nannala... Powered by Blogger Blogger Templates create by Deluxe Templates. WP by Masterplan