Bo ostatnio czasu nie mam wcale, a że ponownie siedzę w jednym (ta sama trasa: DC-NYC, tym razem jadę na weekend w jabłku) to mam chwilę na aktualizację. (ok, okazało się że net nie prądził więc publikacja jest po weekendzie, ale to chyba wiele nie zmienia)
Kiedy ostatnio jechałam do Bethesdy, obok Waszyngtonu, odwiedziłam przemiłą i fajną rodzinę, z którą tuż po weekendzie zgodziłam się na matcha (współpracę). Ucieszyłam się niezmiernie, zaczęłam zastanawiać jak to będzie mieć młodsze dzieci do gadania w obcym języku (w skrócie - im młodsze tym trudniej nie tylko dlatego że one mogą nie do końca wyraźnie mówić, ale też z racji profesji - jak sądzisz że jesteś dobry w jakimś języku poinstruuj dziecko do zrobienia czegoś, odpowiednio szybko wspominaj żeby nie wkładało palców w szczelinę, podtrzymało coś od dołu bo się rozpada, itp itd. poziom ekspert obejmuje mówienie do dwójki dzieci na raz robiących różne rzeczy) i w ogóle. Obdzwoniłam też inne rodziny zainteresowane współpracą - jednych właścicieli czarnego labradora z Kansas (swoją drogą wariaci - każą wstawać o 6.30, w soboty o 7(jedyna dotychczas rodzina prosząca o pracę w każdą sobotę rano) ale już za paliwo kiedy używasz sobie auta to nie zapłacą..), mamę trzech dziewczątek o napiętym grafiku z San Francisco (tak, słyszę ten zawód w głosie, ale ja śreeeednio chciałam do californi :) ) i kogośtam jeszcze. Bo przecież ja już mam macza - jestem zajęta, tak ?
Nie. Dnia następnego napisali mi maila że jednak zmienili zdanie. Nosz kuźwa.. tak się nie robi. Jeśli rozmawiasz jeszcze z kimś i chcesz mieć więcej czasu - powiedz. A nie tak. Podobno jesteśmy dorośli..
Zwłaszcza że ja musiałabym zadzwonić do rodzin z którymi rozmawiałam i robić im wodę z mózgu..
I wtedy przyszedł mail o tytule "Zainteresowana rodzina - H***" Profil jak profil - rozwiedziona mama, dwoje dzieci, brak zwierząt. Potem otworzyłam załącznik i się zakochałam. Młoda, lat 5 na zdjęciach wygląda jak muffinka, albo inny słodycz. Młody, lat 8 - przesympatyczny. Na zdjęciu ściskają się uroczo.
Wkrótce potem host- mama zadzwoniła do mnie i pogadałyśmy chwilę lub dwie. I zadziałało :)
Jako że mieszkałam już koło tygodnia u znajomego, a na dodatek on zamierzał wyjechać na święta, moja nowa host-rodzina zaprosiła mnie tydzień wcześniej.
I tak oto w piątek, 23.12.2011 wsiadłam w pociąg w kierunku Waszyngtonu, aby spotkać moje nowe dzieci.
More Fun Trivia
4 godziny temu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz